1. Z pamietnika tresera:
    - Dzień pierwszy.
    Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
    - Dzień drugi.
    Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
    - Dzień trzeci.
    Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
    - Dzień czwarty.
    Pies nasikał na dywan, wsadził pysk w kałużę i wyskoczył przez okno

  2. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza:
    - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej?
    - Zmieszczą się.
    - A talerz bigosu?
    - Pewnie.
    - 5 piw?
    - No jasne.
    - A torcik czekoladowy?
    - Torcik się zmieści.
    - Słoik śledzi?
    - Wejdzie.
    - A butelka szampana?
    - Zmieści się.
    - 15 kanapek?
    - Też się zmieści.
    - Otwieraj pan!
    Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet:
    - BUUUUEEEEEEEE.....

  3. W warsztacie samochodowym mechanik długo grzebie w samochodzie, sprawdza koła, podwozie, wreszcie mówi do właściciela:
    - Gdyby to był koń, to poradziłbym panu oddać go do rzeźni.

  4. Wróżka przepowiada klientowi:
    - Będzie pan miał 7 lat nieszczęścia.
    - A potem? pyta klient
    - A potem to się pan przyzwyczai

  5. Wnuk mówi do 98 letniego dziadka w dniu jego urodzin:
    - Mamy dla Ciebie niespodziankę. Jedną dobrą, a drugą złą.
    - No to jaka jest ta dobra - pyta dziadek.
    - Mamy dla Ciebie dwie panienki
    - A zła?
    - Obydwie są w Twoim wieku odpowiada wnuk.

  6. Przez pustynię idzie facet i spotyka Araba.
    - Przepraszam - mówi facet
    - jak dojść do najbliższej oazy?
    - Cały czas prosto a w czwartek w lewo - odpowiada Arab

  7. - Babciu, jak ci smakował cukierek?
    - Bardzo dobry.
    - Dziwne! Ania go wypluła, pies go wypluł, a tobie smakował...

  8. - Czemu pan nie wyrzuci tego pijaka za drzwi? - mówi jeden z gości do karczmarza.
    - Trzeba być człowiekiem przyjacielu. Tam za drzwiami czeka jego żona...

  9. Bandyta zakradł się do domu. Chodzi po pokojach i Świeci sobie latarką. Nagle słyszy za placami glos:
    - Masz przechlapane u świętego Antoniego.
    Przerażony odwraca się, patrzy, a tam w klatce siedzi papuga.
    - Ale mnie przestraszyłaś! To ty mówisz? A jak się nazywasz?
    - Maria Magdalena.
    - Trzeba być idiota, żeby nazwać papugę Maria Magdalena!
    - Nie: - mówi papuga.
    - Idiotą to trzeba być, żeby rotweilera nazwać święty Antoni.

  10. Sędzia pyta oskarżonego:
    - Skąd pań miał Mercedesa?
    - A. sprzedałem Poloneza i trochę dołożyłem
    - A skąd pań miał Poloneza?
    - Sprzedałem motor i dołożyłem.
    - A skąd pań miał motor?
    - Sprzedałem rower i dołożyłem.
    - A skąd pań miał rower?
    - O przepraszam! Rower to ja już odsiedziałem!

  11. Chłopak odprowadza swoja dziewczynę do domu po imprezie.Kiedy dochodzą do klatki, facet czuje się na wygranej pozycji, podpiera się dłonią o ścianę i mówi do dziewczyny:
    - kochanie, a gdybyś mi tak zrobiła laseczke.. .
    - tutaj? jesteś nienormalny .
    - noooo, tak szybciutko, nic się nie stanie.. .
    - nie! a jak wyjdzie ktoś z rodziny wyrzucić śmieci, albo jakiś sąsiad i mnie rozpozna.. .
    - ale to tylko "laska", nic więcej... kobieto.. .
    - nie, a jak ktoś będzie wychodził. .
    - no dawaj nie bądź taka...
    - powiedziałam ci ze nie i koniec!
    - no weź, tu się schylisz i nikt cię nie zobaczy, głupia . -nie!
    W tym momencie pojawia się siostra dziewczyny.W koszuli nocnej, rozczochrana i mówi:
    - Tata mówi ze już wyrzuciliśmy śmieci i masz mu zrobić tą laske do cholery,a jak nie to ja mu zrobię. a jak nie, to tata mówi ze zejdzie i mu zrobi,tylko niech zdejmie rękę z tego kurewskiego domofonu bo jest 3 w nocy do cholera.

  12. W samolocie pasażerskim z głośników słychać glos pilota:
    - Proszę państwa, proszę się nie denerwować, mamy małą awarie. Proszę przejść na lewa stronę samolotu i spojrzeć przez okienka.
    Ludzie przechodzą na lewa stronę, samolot się przechyla,
    A pilot:
    - Jak państwo słusznie zauważyli, lewy silnik plonie.
    Mała panika na pokładzie, ale od czego jest drugi silnik... Za chwile jednak znów glos pilota...
    - Proszę państwa, a teraz spokojnie, powoli proszę przejść na druga stronę samolotu i spojrzeć przez okienka...
    Ludzie już nieźle podenerwowani przebiegają na druga stronę.
    - Jak widać proszę państwa, drugi silnik również plonie...
    Wybucha panika na pokładzie.
    - Proszę państwa, a teraz proszę spojrzeć w dół.
    Wszyscy przylepili się do okienek i patrzą.
    - Jak widać, pod nami rozpościera się duże, piękne jezioro, a pośrodku widać mały, żółty pontonik... Z małego żółtego pontonika, mówiła do państwa załoga samolotu.

  13. Australijczyk kupił nowy bumerang.
    Tylko za cholerę nie mógł wyrzucić starego...

  14. Do Manhattan Chase Bank przychodzi staruszka z workiem pieniędzy i prosi o rozmowęz dyrektorem. Urzędnik po długim wahaniu prosi dyrektora.
    - W czym mogę pani pomóc ?
    - Chciałabym wpłacić do waszego banku sumę 200 tys. $
    - Dobrze, ale skąd pani ma tak dużą kwotę pieniędzy?
    - Po prostu zakładam się z różnymi osobami o bardzo duże sumy i zawsze wygrywam, jeżeli pan chce, mogę się też z panem założyć. Załóżmy się o 50 tys. $ że jutro o 12:00 w południe pana jaja staną się kwadratowe...
    - Chyba pani żartuje - Ale dyrektor myśli sobie ...50 tys. $ to niezły pieniądz, a szansa na kwadratowe jaja równa jest zeru.
    Dyrektor przyjął zakład i umówili się na 12:00 następnego dnia. Po przyjściu do domu sprawdził swoje jaja, rano też, ale nie zanosiło się na to, żeby stały się kwadratowe. W miarę zbliżania się godz. 12:00 dyrektor coraz częściej upewniał się, a pewność wygranej rosła z każdą chwilą.
    Punktualnie o 12:00 do banku przyszła staruszka z pewnym facetem.
    - To świadek zakładu, w razie wygranej chcę, aby wszystko było zgodnie z prawem.
    - Dobrze, ale moje jaja sprawdzałem przed chwilą i są takie jak zawsze...
    - Ale ja też muszę się przekonać o tym, proszę pokazać!
    Dyrektor trochę zażenowany rozpina rozporek, zdejmuje spodnie...
    - Proszę, są takie jak powinny! Przegrała pani 50 tys.!
    - Ale rozumie pan, że dopiero po wymacaniu można to stwierdzić, muszę to sama sprawdzić.
    Dyrektor zezwolił, staruszka obiema rękami dotyka, ściska i maca jego jaja. Wtedy gość towarzyszący staruszce blednie, zaczyna wrzeszczeć, walić głową w mur i pada na posadzkę
    - Co mu się stało? - pyta dyrektor
    - Właśnie stracił 150 tys. $, bo założyłam się z nim, że o dzisiaj 12:00 będę trzymała za jaja dyrektora Manhattan Chase Bank.

  15. Na miasto napadł smok. Palił domy, pożerał dziewice i robił dużo innych okropnych rzeczy. W mieście mieszkało trzech rycerzy: Duży, Średni i Mały. Tak wiec mieszkańcy, gdy tylko uświadomili sobie co się dzieje, co sil w nogach pobiegli do Dużego Rycerza po pomoc:
    - Duży Rycerzu, Duży Rycerzu! Ratuj nasz gród przed strasznym smokiem! W tobie nasza nadzieja!
    Duży Rycerz zmarszczył czoło i mówi:
    - Hm... Wyprawa na smoka to poważna sprawa! Nie mogę zdecydować się tak od razu. Dajcie mi czas do namysłu. Przyjdzie po odpowiedz za... no, za tydzień.
    Ha! Smok, jak się zdaje, nie miał zamiaru czekać ani godziny. Cóż było robić? Mieszkańcy popędzili co sil w nogach do Średniego Rycerza.
    - Średni Rycerzu! Ratuj nas przed okrutnym smokiem!
    A Średni Rycerz na to:
    - No, no... Walka ze smokiem to nie byle co! Musze się wcześniej dobrze zastanowić - sami rozumiecie. Odpowiem wam za... może za dwa tygodnie?
    Rozgoryczeni, bez większych oczekiwań, poszli mieszkańcy do Małego Rycerza.
    - Mały Rycerzu, na nasze miasto napadł smok! Ratuj nas!
    Mały Rycerz nic nie odpowiedział, tylko osiodłał konia, włożył zbroje, wsiadł na konia, dobył miecza i tarczy i już, już chciał odjeżdżać, gdy któryś z oniemiałych ze zdziwienia mieszkańców wykrztusił z siebie:
    - Mały Rycerzu, ty... ty nie potrzebujesz ani chwili, żeby się zastanowić?
    A Mały Rycerz na to:
    - Tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba spierdalać!

  16. Siedzi facet u dentysty. Od kilku godzin dentysta męczy się przy jego trzonowcach, wreszcie ociera pot z czoła i pyta facia:
    - To co, zrobić przerwę na papierosa?
    - O tak, tak, proszę!
    - I dentysta wyrwał mu obie jedynki...

  17. A to co mówi mąż do żony w kolejnychlatach małżeństwa, przechodząc przez ulicę:
    Rok 1. - Poczekaj kochanie aż samochód przejedzie.
    Rok 2. - tu imię poczekaj, bo samochód!
    Rok 3. - Czekaj, samochód!
    Rok 4. - Nie widzisz samochodu?!
    Rok 5. - Cholera ślepa jesteś?!
    Rok 6. - (To już tylko do siebie) Jak jesteś ślepa to leć pod koła!

  18. Mąż zwraca się do żony:
    - Kochanie, przyniesiesz mi herbatę?
    Żona (zalotnie):
    - A czarodziejskie słowo?
    Mąż:
    - Biegiem!

  19. Mama pyta Jasia:
    - Dlaczego masz mokre włosy?
    - Bo całowałem rybki na dobranoc!

  20. W parku na ławce siedzi Jasio, a obok niego siedzi kobieta w ciąży. W pewnym momencie Jasio nie wytrzymuje i pyta kobietę:
    - Co tam pani ma?
    - Dzidziusia.
    - A kocha je pani?
    - Oczywiście.
    - To dlaczego je pani zjadła?

  21. Jasio przynosi do domu torbę pełną jabłek.
    Mama pyta go:
    - Skąd masz te jabłka?
    Na to Jasiu:
    - Od sąsiada.
    - A on wie o tym? - pyta mama.
    - No pewnie, przecież mnie gonił!

  22. Pani w szkole pyta Jasia:
    - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid?
    - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek?
    - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka.
    - To co mnie pani swoją bandą straszy?

  23. Nauczycielka do Jasia:
    - Przyznaj się Jasiu, ściągałeś od Małgosi!
    - Skąd pani wie?
    - Obok ostatniego pytania ona napisała: "nie wiem", a ty napisałeś: "ja też".

  24. Jasio przychodzi do domu po szkole i skarży się mamie:
    - Pan policjant, co stoi na rogu, powiedział, że mi nogi z dupy powyrywa!
    - To jest niemożliwe - mówi mama. Policjanci są po to by cię chronić. Pokaż mi go to wyjaśnimy sprawę.
    Idą na róg, policjant stoi. Mama pokazuje na Jasia:
    - Czy to prawda, że groził pan mojemu synowi, że mu Pan powyrywa nogi z dupy?!
    - Pani! Zabierz pani stąd tego gnoja, bo mu nogi z dupy powyrywam! Już czwarty dzień z rzędu przyprowadza mi swoją suczkę jamniczkę i chce, żebym ją pokrył, bo marzy o tym, by mieć psa policyjnego!!!

  25. Psychiatra mówi do pacjenta:
    - Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą. Ta zła to, że ma pan Alzheimera.
    - A ta dobra?
    - Zapomni pan o tym, zanim pan wróci do domu.

  26. Dziadek bawił się misiem (walił konia).Nagle przychodzi Jasio i pyta się dziadka:
    -Dziadku co ty robisz? - spytał Jasio
    -Bawię się misiem.
    Więc Jasio poszedł do swojego pokoju. Nie wychodzi godzina dwie...Dziadek zmartwiony poszedł do Jasia.Wszedł do jego pokoju i pyta się wnuczka
    -Dlaczego w tym pokoju jest tyle krwi?
    -Bawiłem się ze swoim misiem, cham mnie opluł, to mu łeb obciąłem.

  27. - Dlaczego wypisujesz do domu tego pacjenta spod ósemki? - pyta psychiatra psychiatry.
    - Bo on już jest wyleczony! Wczoraj wyciągnął z basenu innego pacjenta który się topił!
    - Tak, ale potem go powiesił żeby wysechł!

  28. W sali operacyjnej pielęgniarka zwraca się do lekarza:
    - Panie doktorze, to już trzeci stół operacyjny, który pan zniszczył w tym miesiącu. Proszę nie ciąć tak głęboko.

  29. Anestezjolog mówi do pacjenta przed operacją:
    - Dziś usypiamy za darmo... ale budzimy za pieniądze.

  30. Na lekcji biologii pani pyta się Jasia:
    - Co to jest?
    - Szkielet.
    - Czego?
    - Zwierzęcia.
    - Ale jakiego?!
    - Nieżywego!

  31. Rozmowa kolegów:
    -byłeś dzisiaj u tej dziewczyny?
    -noo...
    -i co, i co?
    -waliłem CAAAŁĄĄ noc...
    -UOOOOU!
    -i nikt nie otworzył...

  32. Po kilku nocach panna młoda skarży się matce:
    - Wiesz mamo już kilka nocy śpimy razem i nic,jeszcze się nie kochaliśmy
    - Ależ córeczko, może jest zestresowany
    - Ale mamo on tylko książkę czyta, i wcale nie zwraca na mnie uwagi
    - Wiesz córeczko, skoro on nie zwraca uwagi to możeja się położę zamiast ciebie i sprawdzę, o co chodzi.
    I tak zrobiły. Maż w łóżku czyta książkę, teściowa się kładzie i leży,nagle maż wsuwa rękę pod kołdrę i w majteczki zaczyna rękę wkładać. Wyskoczyła teściowa z łóżka i do córeczki:
    - Ależ kochanie, chwile leżałam i zaczął się do mnie dobierać
    - Tak, tak..., Palec zmoczy, kartkę przewróci i dalej czyta...

  33. Psychiatra do kryminalisty:
    - Ja opowiem panu bajkę, a pan ą dokończy.
    - Dziadek i babka posadzili rzepkę...
    Kryminalista kończy:
    - A Rzepka odsiedział swoje i załatwił, i dziada i babę.

  34. Posłali faceta do czubków. Siedzi biedak i nudzi się. W końcu postanowił popatrzeć przez okno. Tam ogrodnik grzebie grządki. Psychol woła:
    - A co pan robi?
    - Nawożę truskawki.
    - Co pan robisz?!?
    - Nawożę truskawki, mówię!
    - Co pan robisz?!?
    - Kur.., truskawki posypuję gównem!!!
    - O, a ja cukrem, ale jestem, pier........ ...

  35. CIA zatrudnia zabójcę. Jest trzech kandydatów: dwóch facetów i kobieta. Zanim dostaną swoje pierwsze zadanie muszą zostać sprawdzeni, czy są gotowi na wszystko.
    Pierwszy facet dostaje do ręki pistolet i ma wejść do pokoju, w którym jest jego żona i ja zabić, ale odmawia
    - nie nadaje się na zabójcę.
    Drugi facet dostaje takie samo zadanie. Bierze pistolet, wchodzi do pokoju, ale po chwili wychodzi i oddaje pistolet:
    - Nie mogę zabić własnej żony, nigdy tego nie zrobię.
    Wreszcie przychodzi kolej na kobietę; ona ma zabić swojego męża. Bierze pistolet, wchodzi do pokoju, słychać strzał, potem drugi, potem jeszcze jeden
    - cały magazynek wystrzelany, potem jakieś krzyki i hałas.
    Wreszcie z pokoju wychodzi kobieta i mówi:
    - Dlaczego nikt mi nie powiedział, ze w pistolecie są ślepe naboje?!! Musiałam go zatłuc krzesłem!

  36. Przychodzi policjant do księgarni i pyta
    - Czy jest Pan Tadeusz?
    A kasjerka krzyczy na zaplecze:
    - Panie Tadziu przyszli po pana..!!

  37. Jedzie kierowca ciężarówki i widzi zielonego ludzika. Pyta się ludzika:
    - czemu stoisz na ulicy?
    - jestem bardzo głodny i jestem pedałem
    Dał mu kanapkę i pojechał dalej. Spotyka czerwonego ludzika. Pyta się ludzika:
    - czemu stoisz na ulicy?
    - chce mi się pić i jestem pedałem
    Dał mu picie i pojechał dalej. Widzi niebieskiego ludzika. Wkurzony wysiada i pyta:
    - a ty pedale czego chcesz?
    - prawo jazdy i dowód rejestracyjny

  38. W środku nocy patrol policji zatrzymuje dziwkę. Po spisaniu personaliów policjant pyta ją o zawód.
    -A tak chodzę... od latarni do latarni.
    -Wacek pisz: pogotowie energetyczne.

  39. Wiecie, że są cztery rodzaje szefów :
    pedał, nie pedał, super pedał i pedał czarodziej.
    Szef pedał mówi:
    - Ja pana zaraz wypieprze.
    Szef nie pedał mówi:
    - Nie będę się z panem pieprzył.
    Szef super pedał mówi:
    - Ja was wszystkich wypieprze.
    Szef pedał czarodziej mówi:
    - Jak ja was wypieprze to nawet nie będziecie wiedzieli kiedy

  40. Na ulicy Kowalski pyta przechodnia:
    - Jak trafić do fryzjera?
    - Pójdzie pan prosto, potem skręci w lewo, a dalej poprowadzą pana ślady krwi na chodniku.

  41. - Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności?
    - Tak, ale najpierw trzeba ustalić i zlikwidować przyczynę.
    - Lepiej nie. Żona jest bardzo przywiązana do naszego dziecka.

  42. Spotykają się 3 nietoperze: duży, średni i mały. Duży mówi do kolegów:
    - Widzicie to miasto?
    - Widzimy.
    Leci do miasta, wraca z zakrwawioną gębą i mówi do kolegów:
    - Tam już życia nie ma.
    Mówi średni:
    - Widzicie tę wiochę?
    - Widzimy.
    Leci do wiochy, wraca z zakrwawioną gębą i mówi do kolegów:
    - Tam już życia nie ma.
    Leci najmniejszy, wraca z zakrwawioną gębą i mówi do kolegów:
    - Widzicie to drzewo?
    - Widzimy.
    - Ja go nie widziałem.

  43. Siedzi Mietek i Janek u tego drugiego w domu i popijają sobie wódeczkę. Nagle Mietek pyta Janka:
    - Dlaczego u Ciebie na ścianie wisi metalowa miska?
    - To jest zegar z kukółką! - odpowiedział od niechcenia Janek.
    - Jak to zegar z kukółką?
    - Więc zobacz!!!
    W tym momencie Janek podniósł ze stołu pustą już butelkę od wódki, zamachną się ... i rzucił w wiszącą miskę. Ta zaczęła okropnie brzęczeć!!!
    Nagle zza ściany słychać:
    - Kurwa jest wpółdo czwartej rano!!!

  44. Rząd Ukrainy zastanawia się co zrobić z ziemią wokół Czarnobyla.
    - Nie możemy tam nic uprawiać, ani ziemniaków, ani kukurydzy...
    - Możemy zasiać tytoń, a na paczkach apierosów umieścimy napis: "Ministerstwo Zdrowia ostrzega po raz ostatni".

  45. Rozprawa w sądzie.
    Zeznaje oskarżony (myśliwy):
    - Mówię sobie - pojdę zapolować. Wyglądam przez okno - śniegu od cholery, więc pociągam z piersiówki, biorę strzelbę i wychodzę. Idę sobie przez las, zimno jak cholera, więc sobie pociągam z piersiówki i szukam zwierzyny. I tak sobie idę, idę, pociągam z piersiówki, żeby wiedziec, jak daleko zaszedłem, aż tu nagle patrzę, a na drzewie siedzi kukułka i kuka, no to wypaliłem.
    Zeznaje poszkodowany (jąkała):
    - Idę sssobie pprzez las, aż nnnagle wwwidzę, iidzie pppijany myśśliwy i ssstttrzela. Nno to wlaz... wlazłem na dddrzewo i kkkkrzycze: KU... KU... KU... KU...RWA NIE STRZELAJ!

  46. Bzyka facet panienkę na cmentarzu i podchodzi do niego drugi facet i mówi:
    - Daj pobzykać!!
    Na to pierwszy :
    - Wykop se !!!!!!

  47. Matka idzie z dzieckiem do ginekologa.Stojąc w poczekalni siostra mówi do dziecka
    - zaczekaj tu kiedy twoja mama wejdzie,jednak on odpowiada:
    - ja się orientuję w tych sprawach.
    Weszli. matka się rozbiera i kładzie. Lekarz łapie ją za cyce i pyta się dziecka:
    - co ja teraz robię ??.
    Dziecko odpowiada:
    - szuka pan guza.
    - No dobrze - odpowiedział lekarz.
    Zaczął jej ładować w picze i pyta się:
    - a co teraz robię??.
    Dziecko odpowiada:
    - łapie pan syfa bo właśnie z tym przyszliśmy.

  48. Stewardesa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, że samolot ma awarie i za kilka chwil się rozbije.
    Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
    - Czy wszyscy mają paszporty?
    Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
    - Taaak!
    - W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.
    Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają.
    - A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy... ciaśniutko, ciaśniutko...
    Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
    - A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w dupę, żeby zwłoki dało się łatwo zidentyfikować.

  49. Odchodzący szef pozostawił następcy swoją sekretarkę.Po jakimś czasie spotykają się i były szef pyta:
    - Jak się sprawuje sekretarka, którą ci zostawiłem?
    - Jako fachowiec to ona jest dupa, ale jako dupa to ona jest fachowiec...

  50. Ślepy i jednoręki płyną łódką. Jednoręki zawzięcie wiosłuje zmagając się z falami. Jedna z nich wyrywa mu wiosło z ręki, a ten wkurzony mówi pod nosem:
    - Tośmy kurwa dopłynęli.
    I ślepy wysiadł.

  51. Matematykowi zepsuł się kaloryfer. Wezwał hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.
    - Panie, ale to połowa tego, co zarabiam.
    - A gdzie pan pracuje?
    - Na uniwersytecie.
    - No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym całym uniwersytecie. Musisz tylko pan pójść do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca.
    Matematyk zrobił tak, jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła. Ale pewnego dnia przyszło zarządzenie o podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich, którzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich:
    - Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ukończenia ósmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamiętamy jeszcze ze szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła? - wskazała na matematyka.
    Ten wstał, podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu otrzymał wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie podoba, więc liczy od nowa. Zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem.Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy szepczą:
    - Zmień granicę całkowania...

  52. Spotyka się dwóch facetów, jeden mówi:
    - Cholera, powiedz mi co mam zrobić, mam problem z teściową, wchrzania się do każdej dyskusji, kłócimy się, nie mogę dojść z nią do ładu.
    - Spoko, kup jej samochód, teraz jest dużo samochodów, wypadki, zabije się gdzieś.
    - O.K.
    Spotykają się po dwóch tygodniach:
    - Chryste, aleś mi doradził.
    - Co się stało?
    - Posłuchaj, nie dość, że straciłem kasę na samochód, ona żyje i prowadzi jak szatan, to jeszcze ma 3 kierowców na sumieniu.
    - A jaki jej samochód kupiłeś?
    - No, syrenkę.
    - Boś głupi, trzeba było jaguara, to by już nie żyła.
    - O.K. teraz kupię jaguara.
    Spotykają się po dwóch tygodniach:
    - Rany julek, jaki jestem szczęśliwy!
    - Co, nie żyje? A nie mówiłem?
    - Uffff, wreszcie nie żyje, a najbardziej mi się podobało, jak jej głowę odgryzał.

  53. Reporter przyjechał na kilka lat przed "Pustynną Burzą" do Kuwejtu aby napisać artykuł o życiu kobiet. Ze zdumieniem zauważył, że tamtejsze kobiety chodzą kilka metrów za mężami. Po wojnie przyjechał ponownie i zauważył, że teraz kobiety chodzą kilka metrów przed mężczyznami. Podszedł do jednego z facetów i pyta:
    - Co spowodowało tą zmianę?
    - Miny lądowe...

  54. Z pamiętnika hipisa:
    - Jestem na mszy południowej w niedzielę. W pewnym momencie obok mnie siedząca kobieta zapala papierosa. Byłem tak wstrząśnięty, że wypadło mi piwo z ręki.

  55. Stefan siedząc do późna w pracy zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to codziennie były nowe panienki, różne używki. Postanowił po dwudziestu latach niepalenia trawki w końcu zajarać i powspominać stare, dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, w której mieszkał za młodu i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek całkiem dobrze prosperuje.
    - Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś.
    - Stefan, kope lat!
    - Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem! Chciałbym przypomnieć sobie jak to jest.
    - Słuchaj Stefan, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
    - Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pomknął szybciorem do domu.
    Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, stara chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki również, więc postanowił zamknąć się w kiblu. Usiadł na sedesie, wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... otwiera oczy - patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
    - Kurwa, ale sprzęcicho się pozmieniało! - pomyślał zdumiony Stefan.
    Po szybkim namyśle pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy - ciemno. Wypuszcza dym - jasno. Podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno. W tym momencie słyszy silne walenie do drzwi kibla.
    - Stefan, co Ty tam robisz? - krzyczy strasznie wkurzona żona.
    Stefan wrzucił towar do sedesu, spuścił wodę i podenerwowany odpowiada:
    - Golę się kochanie!
    - Stefan, trzeci dzień?!

  56. Wieczorem na ławce w parku siedzi chłopak z dziewczyna.Chłopak namiętnie obmacuje jej PLECY. Wreszcie dziewczyna się pyta:
    - Co robisz?
    - Szukam piersi.
    - Piersi są z przodu.
    - Tam już szukałem...

  57. Na dachu domu publicznego grzmociły się dwa koty,a że robiły to bardzo namiętnie to spadły. Zauważył to przechodzący mężczyzna i woła:
    - Hej dziewczynki, reklama wam zleciała!!!

  58. Małgosia po raz pierwszy miała miesiączkę. Z tego powodu bardzo się zdenerwowała. Pokazała swój problem Jasiowi. Jasiu patrzy patrzy no i mówi do Małgosi:
    - No, na mój gust...to Ci jaja urwało

  59. Przychodzi murzyn do warzywniaka i pokazuje na banany.
    - Co to jest? - pyta.
    - To są banany - odpowiada sprzedawca.
    - U nas to są taaaaaakie banany!
    Potem pokazuje na pomarańcze i tak samo pyta się. Sprzedawca odpowiada, a on na to:
    - u nas to są taaaaaakie pomarańcze.
    Sprzedawca lekko zdenerwowany patrzy na murzyna, po czym znowu murzyn pyta się.
    - Co to jest? I pokazuje na morele.
    Sprzedawca już mocno wkurzony odpowiada, a murzyn wyśmiewa go i pokazuje, że u niego są taaaaaakie morele. Po czym pokazuje na arbuza i pyta się.
    - Co to jest?
    A sprzedawca na to:
    - A to jest polski, pierdolony, zielony groszek!

  60. Zakłada się trzech kolesi, który z nich jest najbardziej leniwy.
    Pierwszy mówi:
    - Szedłem wczoraj ulicą, patrzę na chodniku leży 200 zł, ale nie podniosłem, bo mi się nie chciało.
    Drugi mówi:
    - Ostatnio wygrałem samochód w gazecie, ale nie chciało mi się go odebrać.
    Trzeci mówi:
    - Byłem wczoraj w kinie z dziewczyną na filmie i krzyczałem przez dwie godziny!
    Chłopaki patrzą na niego, robią minę i w końcu jeden z nich pyta:
    - Stary, co to ma wspólnego z lenistwem?
    On patrzy i mówi:
    - Wszedłem na salę, siadając na krześle przycięło mi jaja w fotel, ale nie chciało mi się podnieść!

  61. Mieszkający od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole ziemniaków, nadszedł czas sadzenia, ale jego jedyny syn został aresztowany jako terrorysta. Załamany Arab wysyła telegram do syna do więzienia:
    "Drogi Abdulu,
    Tu pisze twój ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedł czas sadzenia ziemniaków, ale ja już jestem po prostu za stary żeby przekopać pole i pozasadzać sadzonki. Wiem, że jakbyś tu był byś mi pomógł.
    Kochający cię ojciec Muhammad."
    Po kilku godzinach przychodzi telegram z więzienia:
    "TATO NIE KOP NIGDZIE NA POLU, TAM SCHOWAŁEM CAŁY TROTYL, WIRÓWKĘ DO REAKTORA ORAZ BUTLE Z GAZEM I BAKTERIAMI!"
    Pięć minut po telegramie przyjeżdża 300 osobowa ekipa z FBI z psami, koparkami i łopatami. Przeszukiwali i przekopywali całe pole przez dwa tygodnie nic nie znaleźli, więc przeprosili i odjechali. Na następny dzień przychodzi telegram:
    "Drogi Ojcze,
    Tu pisze kochający Cię syn Abdul. Pole przekopane, możesz sadzić sadzonki. Zważywszy zaistniałe trudne okoliczności więcej zrobić nie mogłem.
    Kochający Cię syn Abdul."

  62. Wraca Hrabia do domu po długiej nieobecności i pyta się sługi:
    - Janie, czy stało się coś podczas mojej nieobecności?
    - Tak, złamałem sobie łopatę.
    - Co? Łopatę?
    - No gdy zakopywałem waszego ulubionego psa.
    - Co? Mojego psa?
    - Zdechł jak spalił się wam dom.
    - Co? Spalił mi się dom?
    - No gdy wasza żona się dowiedziała, ze córka jest w ciąży, to wypadł jej z ręki świecznik i podpaliła dom.
    - To moja córka jest w ciąży? Janie, masz dla mnie cos pozytywnego?
    - Wyniki pańskiego testu na AIDS...

  63. Przed operacją.....
    - Panie ordynatorze, czy będzie mnie pan osobiście operował???
    - Tak, lubię przynajmniej raz na rok sprawdzić, czy jeszcze coś pamiętam...

  64. Przychodzi mały Jasiu do apteki i mówi do aptekarza:
    -Proszę mi dać coś do zapobiegania ciąży!!!
    Aptekarz się zdenerwował i ochrzania Jasia:
    - Po pierwsze - o takim czymś mówi się szeptem, a nie na cały głos,
    - Po drugie - to nie jest dla dzieci,
    - Po trzecie - niech ojciec sobie sam przyjdzie,
    - Po czwarte - są tego różne rozmiary.
    Jasiu też się w tym momencie wkurzył, więc mówi:
    - Po pierwsze - w przedszkolu uczyli mnie, żeby mówić głośno i wyraźnie,
    - Po drugie - to nie jest "nie dla dzieci", tylko przeciwko dzieciom,
    - Po trzecie to nie dla ojca, tylko dla mamy,
    - Po czwarte, mama jedzie do sanatorium i potrzebuje wszystkie rozmiary

  65. Przychodzi niewidomy do stolarni i się pyta o prace. Sekretarka mówi:
    - Niech pan poczeka zawołam szefa.
    No i przychodzi prezes i mówi:
    - Prószę pana nie możemy pana zatrudnić bo pan jest niewidomy.
    Niewidomy na to:
    - Panie ale ja potrzebuje ta prace. Ja się naprawdę dobrze znam na drzewach.
    No i ten prezes se myśli jak go najszybciej spławić i przynosi mu deskę do sprawdzenia. Niewidomy maca i wącha i mówi:
    - dąb 3 tygodnie temu ścięty.
    Prezes se myśli - kurwa następnej nie zgadnie. - I mu daje następną
    Niewidomy maca i wącha i mówi:
    - sosna tydzień temu ścięta.
    Prezes już mocno wkurwiony idzie do swojego gabinetu wkłada deskę do cipy sekretarki i daje niewidomemu. Niewidomy maca i wącha i mówi:
    - KUTER RYBACKI 16 WIEK!!!

  66. Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu "na gwałt". Kobieta krzyczy przerażona:
    - Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
    Na to morderca:
    - No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam...

  67. Pożar wieżowca. Niestety straż pożarna nie miała tak wysokiej drabiny, aby ściągać wołających o pomoc mieszkańców z wyższych pięter płonącego wieżowca. Nagle znalazł się jeden gościu, który stwierdził, aby ci ludzie skakali a on ich po prostu wszystkich złapie.
    Skacze pierwszy - złapał;
    Skacze drugi - złapał;
    Skacze kolejny - złapał;
    itd. aż tu skacze murzyn - jego nie łapał, i gościu spadł na asfalt.
    Pytają się go:
    - Czemu go nie złapałeś?
    On odpowiada:
    - Bez przesady, nie rzucajcie spalonych, czasu nie ma!

  68. Pływają dwie rybki w akwarium i nad czymś mocno dyskutują. Dyskusja jest coraz bardziej zażarta, w końcu dochodzi do kłótni i rybki obrażone na siebie nawzajem odpływają w przeciwlegle kąty swojego akwarium.
    Mija jakiś czas, widać, że jedna z rybek mocno się zastanawia, po czym podpływa do drugiej i mówi:
    - No dobrze, przyjmijmy, że nie ma Boga, w takim razie KTO zmienia wodę w akwarium?

  69. Przy barze siedzi facet i wpatruje się tępo w szklankę z drinkiem. Widać, że jest w totalnej depresji. Nagle podchodzi do niego lokalny zabijaka, chłop wielki na dwa metry, chwyta szklankę i wypija jego drinka jednym haustem. Wtedy facet zaczyna płakać. Zabijaka, w gruncie rzeczy człek o dobrym sercu, zawstydził się i próbuje go pocieszyć:
    - No co ty, stary, ja tylko żartowałem. Przestań płakać, zaraz postawię ci drinka, albo dwa...
    - Nie, nie o to chodzi. Wiesz, dzisiaj mam najgorszy dzień w życiu. Spóźniłem się do biura i szef wyrzucił mnie z pracy. Kiedy wyszedłem na parking, okazało się, że ktoś ukradłmi samochód. Do domu pojechałem więc taksówką, w której zapomniałem portfela z dokumentami i kartami kredytowymi. Wchodzę do domu, a tam - żona w łóżku z ogrodnikiem. Postanowiłem więc pójść do knajpy i po drugim piwie doszedłem do wniosku, że życie nie ma sensu. Wtedy przyszedłeś ty i wypiłeś moją truciznę...

  70. Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:
    - Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące polityków i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na manifestacjach, rządy w tylu krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie, kurwa, boli głowa...

  71. Wchodzi kobieta do apteki i mówi do aptekarza, że chce kupić arszenik.
    - Po co pani arszenik? - pyta aptekarz.
    - Chcę otruć mojego męża, który mnie zdradza.
    - Droga pani, nie mogę pani sprzedać arszeniku, aby pani zabiła męża, nawet w przypadku gdy ma on romans z inną kobietą.
    Na to kobieta wyciąga zdjęcie, na którym jej mąż kocha się z żoną aptekarza.
    - Ooooo - mówi aptekarz - nie wiedziałem, że ma pani receptę...

  72. Sherlock Holmes i doktor Watson wybrali się na piknik. Jako że ich noc zastała w lesie, rozbili obozowisko na polance i poszli spać. W nocy Holmes budzi doktora i pyta:
    - Drogi Watsonie spójrz w niebo i powiedz mi co widzisz?
    - Widzę miliony gwiazd.
    - I co ci to mówi?
    - Z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że są miliony gwiazd i prawdopodobnie miliardy planet. Z astrologicznego punktu widzenia mówi mi to, że Saturn jest w znaku Lwa. Z teologicznego punktu widzenia mówi mi to, że Bóg jest wielki i wszechmocny, a my jesteśmy malutcy i słabi. Z chronologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jest około 3 w nocy. Z meteorologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jutro będzie ładna pogoda. A cotobie Sherlocku?
    - A mnie to mówi drogi Watsonie, że nam ktoś podpierdolił namiot...

  73. Stoi wkurzony na maksa facet w łazience i wyrywa sobie garściami włosy łonowe, rzucając nimi na lewo i prawo. Nagle wchodzi do łazienki żona:
    - Kochanie co ty robisz?
    Mąż na to:
    - Nie chce ch.. j stać, to nie będzie leżał na miękkim!

  74. Panie doktorze, podczas stosunku moje oczy świecą się na czerwono...
    - A ile ma pan lat?
    - O, to nic dziwnego, jedzie pan już na rezerwie.

  75. Lekarz do pacjenta:
    - Muszę Pana zmartwić, Pan umiera. Jest rak z przerzutami.
    - Tego się obawiałem, A czy nie mógłby Pan Doktor powiedzieć po mojej śmierci, że umarłem na AIDS?
    Na pytanie lekarza - Dlaczego?!?! Pacjent odpowiada:
    - Wie Pan, Panie Doktorze, po pierwsze będę we wsi pierwszy, co umarł na AIDS. Po drugie nikt już nie ruszy mojej baby. A po trzecie wszyscy, co ją już mieli się powieszą.

  76. Pewien facet się odchudzał i przyłazi do lekarza i mówi, że jak chudnie to mu skóra wisi. A lekarz na to:
    - Pan naciągaj tę skórę i na czubku głowy związuj czarną nitką, potem ta końcówka uschnie i odpadnie.
    No i facet tak właśnie robił. Po tygodniu mówi do lekarza:
    - Panie doktorze, pięknie jest, skórę mam gładką, ale wiesz pan... Mam pępek na czole, co trochę mi przeszkadza, no i po drugie zobacz pan z czego ja mam krawat!

  77. Zdesperowana dziewczyna stoi na nadbrzeżu i chce popełnić samobójstwo.Widzi to młody marynarz, podchodzi do niej i mówi:
    - Nie rób tego! Zabiorę cię na pokład naszego statku, ukryję, przemycę do Ameryki i zaczniesz nowe życie. Przez cały rejs będę cię karmił, będę ci dawał radość, a ty będziesz mnie dawać radość. Jeszcze nie wszystko stracone...
    Dziewczyna, jeszcze pochlipująca z cicha, postanowiła dać sobie jeszcze jedną szansę i poszła z nim na statek.
    Jak obiecywał tak zrobił - ukrył ją pod pokładem, raz na jakiś czas podrzucał jej kanapkę, jakiś owoc lub coś do picia, a całe noce spędzali na miłosnych igraszkach.
    Sielankę przerwał kapitan, który pewnego dnia odkrył kryjówkę dziewczyny.
    - Co tu robisz? - zapytał surowo.
    - Mam układ z jednym z marynarzy. Zabrał mnie do Ameryki, karmi mnie, a ja mu pozwalam robić ze mną, co chce.
    Mam nadzieję, że kapitan go nie ukarze?
    - Nie - odpowiedział kapitan. - Chciałbym jednak, żebyś wiedziała, że jesteś na pokładzie promu Wolin - Świnoujście - Wolin.

  78. Rozmawia dwóch Ukraińców.
    - Ty wiesz, jest na świecie raj. To Polska. Rano szampan, a potem sex do obiadu. Po obiedzie wódeczka i sex do kolacji. Po kolacji szampan i sex do białego rana.
    - No co ty? - mówi ten drugi - Byłeś tam?
    - Nie. Siostra mi mówiła.

  79. Dwóch facetów po długiej nocy spędzonej w barze nad ranem wsiada do samochodu. Po kilku minutach w okno pasażera stuka stary mężczyzna.
    - Zobacz, w oknie jest duch! - krzyczy pasażer.
    Kierowca dodaje gazu, ale twarz nie znika. Przerażony pasażer otwiera okno i pyta:
    - Czego chcesz?
    - Macie może papierosy? - pyta stary mężczyzna.
    Pasażer rzuca przez okno paczkę i krzyczy do kierowcy zamykając ze strachem okno:
    - Przyspiesz!
    Kilka minut później uspokojeni zaczynają śmiać się i żartować z poprzedniego strachu. Nagle w oknie znów pojawia się ta sama twarz.
    - To znowu on! - krzyczy pasażer. Otwiera okno i drżąc ze strachu pyta:
    - Tak?
    - Macie ognia? - dopytuje się stary mężczyzna.
    Pasażer wyrzuca zapalniczkę przez okno i krzyczy:
    - Przyspiesz jeszcze!
    Kierowca wciska gaz do podłogi, straszliwa twarz znika z okna.
    Pasażer z kierowcą powoli dochodzą do siebie po spotkaniu z duchem, kiedy w oknie znowu pojawia się postać tego samego starego mężczyzny. Przerażony pasażer otwiera okno i pyta:
    - Co znowu?
    - Może pomóc wam wyjechać z tego błota?

  80. Przychodzi Rusek do dentysty, siada na fotelu. Dentysta zagląda mu do gęby. Widząc same złote zęby pyta:
    - Przecież pan ma same złote zęby!? W czym mam panu pomóc?
    - Nie gadaj tyle tylko zakładaj ten alarm!

  81. Był sobie facet, który bardzo dbał o swoje ciało i kondycje. Podnosił codziennie ciężary, biegał po kilka kilometrów. Pewnego razu stanął przed lustrem, rozebrał się i zaczął podziwiać swe ciało. Ze zdziwieniem stwierdził jednak, iż wszystko jest pięknie opalone oprócz jego członka! Nie podobało mu się to, tak więc postanowił coś z tym zrobić. Poszedł na plażę, rozebrał się i zasypał całe ciało zostawiając członka sterczącego na zewnątrz. br>Przez plażę przechodziły dwie staruszki. Jedna opierała się na lasce. Przechodząc obok zasypanego faceta ujrzała coś wystającego z piasku. Końcem laski zaczęła przesuwać to w jedną to w drugą stronę. br>- Życie nie jest sprawiedliwe - powiedziała do drugiej. br>- Czemu tak uważasz? - spytała tamta zdziwiona. br>- Gdy miałam 20 lat byłam tego ciekawa, gdy miałam 30 lat, bardzo to lubiłam, w wieku 40 lat już sama o to prosiłam. Gdy miałam lat 50, już za to płaciłam. W wieku 60 lat zaczęłam się o to modlić, a gdy miałam 70 to już o tym zapomniałam. Teraz, kiedy mam 80 lat, te rzeczy rosną na dziko, a ja nawet nie potrafię przykucnąć...